Pozycjonowanie dzisiaj, czyli Google teraz i 2 lata temu

By | 05-12-2015

Poniższy wpis to tylko subiektywne spostrzeżenia. Ciężko powiedzieć, czy można je traktować jako pewnego rodzaju SEO tutorial, bo każdy ma swoje spostrzeżenia, jeśli patrzy na pozycjonowanie w perspektywie dwóch, trzech lat.

Na podstawie kilku moich spostrzeżeń, które przeobraziły się z czasem w teorie, przeprowadziłem liczne testy. Zgodnie z wynikami testów mogę jasno stwierdzić, że po wielu upadkach i kilku wzlotach, przygotowałem listę, która może nie będzie receptą na top10 i informacją jak się pozycjonować w Google, ale na pewno nakieruje Was na dobrą drogę.

A więc do dzieła.

Dwa lata temu spokojnie można było podać przepis na dobre i dość szybkie pozycjonowanie strony – kilka mocnych linków, dużo więcej linków mniej znaczących, konkretne anchor teksty z frazami pozycjonowanymi. Do tego trochę konkretnej i unikalnej treści, w której pojawią się słowa kluczowe, najlepiej pogrubione lub w nagłówkach. Strona maksymalnie w ciągu kilku tygodni znajdowała się w top10. Jeśli nie miała dużej konkurencji, mogło to wystarczyć na dłuższy czas, jeśli nie starczyło, trzeba było zadbać znowu o trochę linków dofollow z konkretnymi anchor tekstami… albo jeszcze więcej tych linków.

Dziś pozycjonowanie wygląda już nieco inaczej. Jeśli pozycjonowanie dwa lata temu można byłoby porównać do pracy w fabryce zgodnie z konkretnymi wytycznymi, „rób po kolei A, B, C i jeśli X do D a jeśli Y to E”, dzisiejsze pozycjonowanie to już praca inżyniera nad produktem, który wcześniej w tej fabryce był beznamiętnie, automatycznie wytwarzany.

Dzisiaj strona musi wzbudzać zaufanie. Łatwo powiedzieć, ale jak to zrobić? Na pewno wiecie co sprawia, że strona wzbudza nasze zaufanie. Zgodnie z tą teorią, wystarczy, że sprawiamy, aby nasza strona była bardziej godna zaufania, a algorytm Google weźmie to pod uwagę, jakby za całą tą machiną siedział człowiek, taki jak Ty i decydował „ta strona jest godna zaufania, podniesiemy ją w rankingu Google”. Wiem, że brzmi to trochę jak science fiction, ale tak to wygląda.

Warto zadbać o certyfikat SSL jeśli nie pomoże, na pewno nie zaszkodzi. Należy dodawać dużo treści eksperckich, pisanych jakby z myślą o druku, a nie jakiejś zwyczajnej stornie internetowej. Jeśli strona będzie kreować siebie i swoich twórców na kopalnię eksperckiej wiedzy, jesteśmy na bardzo dobrej drodze do top10.

Linki do naszej strony powinny być naturalne. Powiedziecie, że zawsze miały być. Oczywiście… jednak dziś nie przesadzajmy z anchor tekstem, przecież nikt naturalnie nie podlinkuje „dobry fryzjer Warszawa” czy „blachodachówka Pruszków”, jeśli link do strony znajdzie się na czyjejś stronie, bardzo prawdopodobne, że anchor tekstem będzie sam adres strony lub słowo „link”, zwrot „kliknij tutaj” lub temu podobny. Czyli coś całkiem odwrotnego niż dwa, trzy lata temu, kiedy takich linków się unikało.

Naturalne linki mogą być również nofollow, choć to akurat nie do końca potwierdzone i szkoda ryzykować dużej ilości linków, warto nadać taki właśnie atrybut kilku z nich. Nic nie zmieniło się pod względem stron linkujących do nas, im bardziej zbliżone tematycznie do pozycjonowanej strony, tym lepiej.

Co zrobić jeśli strona, którą pozycjonuje się nie ma wielu treści? Co jeśli jakakolwiek treść na stronie może wydać się mało naturalna? O tym chyba napiszę w jednym z kolejnych postów.

To tylko kilka spostrzeżeń skondensowanych w kilku zdaniach, nie odkrywam Ameryki na nowo, prawda? O tym wszystkim na pewno wiecie, siedzicie w tym na co dzień. Po reaktywacji bloga mam wiele pomysłów na posty i głupio zacząć od środka, trochę muszę nadgodnić.

A co Wy zmieniliście na przestrzeni ostatnich dwóch, trzech lat w swoim pozycjonowaniu?

7 thoughts on “Pozycjonowanie dzisiaj, czyli Google teraz i 2 lata temu

  1. Kamil Dudziak

    Każdy to rozumie inaczej, ale na przestrzeni 2 lat zmieniło się niewiele , trzeba tylko poprawić jakość linków, niby proste ale nie do końca ;)

    Reply
  2. Piotr

    Posiadanie certyfikatu SSL ma znaczenie głównie przy sklepach internetowych.

    Reply
  3. Michał Post author

    Racja, zależy jak na to patrzeć , a dobrym podsumowaniem jest stwierdzenie „Niby proste, ale nie do końca” :)

    Reply
  4. Paweł

    A ja myślę, że opisane historyczne metody, to nie dwa, a raczej trzy lata temu działały dobrze ;)

    Reply
  5. Michał

    Chodziło mi raczej o symboliczne „2 lata”, bo wtedy mniej więcej odpuściłem regularne prowadzenie bloga, a fakt, masz rację, metody działały, 2, 3, czy nawet 5 lat temu :)

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


− cztery = trzy