Author Archives: Michał

Lista blogów z wtyczką commentluv

Pisałem już o tym, że pozycjonowanie na przestrzeni czasu zmieniło się. Można w kółko powielać porady typu, zadbaj o content i linkuj naturalnie. A kiedyś przecież „wystarczyło” wrzucić stronę do jakiegoś automatu i mieć dużo linków. Przyszły czasy zmian, zwierzątek na „P” i wiele rzeczy odwróciło się do góry nogami. Trzeba przyznać, że Ci którzy dywersyfikowali linki, byli bardziej wygrani. Natomiast Ci, którzy od początku skupiali się na mocniejszych linkach, niż te z automatu, dziś w większości świętują zwycięstwo.

Już zadawałem retoryczne pytanie na tym blogu, czym w zasadzie jest naturalne linkowanie dla Google. Przecież wytyczne dla webmasterów interesują tylko pozycjonerów. Taki zwykły posiadacz strony, lifestylowa blogerka, czy redaktor małego serwisu zupełnie się tym nie interesuje. Nie obchodzi go wrzucenie rel=”nofollow” w linku, czy dobór odpowiedniego słowa kluczowego. Oni porostu linkują do czegoś co uznają za wartościowe. To jest naturalne. Wszelkie wpływy wytycznych Google na webmastera, czy redaktora, powodują, że naturalne linki, stają się nienaturalne, bo w jakiś sposób z góry wymuszone. Prawda? Ale nie ma co dyskutować i to co sobie wymyślą, trzeba uznać za jedyną słuszną drogę…

Jak więc linkować? Pisać komentarze na blogach, forach, dawać linki, tak jakby pozycjonowanie nigdy nie istniało… Stwórz sobie taką listę, albo kup i używaj jej ręcznie. To bardzo pracochłonne, ale daje efekty. Takie listy, różnego rodzaju opisywałem na blogu, wiele z nich było autorstwa Sławka Gdaka, który teraz wypuścił jeszcze jedną ciekawą listę – Lista Blogów Commentluv.

Dostaniecie listę 112 polskich blogów z wtyczką commentluv, która pozwala na dodanie komentarza z linkiem do ostatniego wpisu z Twojego bloga lub czasem wybrać jeden z ostatnich wpisów. Co ciekawsze, nie musi to być link do wpisu na blogu, to może być link produktu w Twoim sklepie (sprawdzałem na sklepach Prestashop, działa). Po co to wszystko? Pod Twoim komentarzem pojawia się link dofollow, rzadziej nofollow [edit: faktycznie sprawdzałem wyrywkowo i była większość dofollow, ale nie powiem jak wygląda cała lista], „Michał opublikował ostatnio” i tu tytuł i link posta. Taki link daje moc, jest jak najbardziej naturalny (jeśli nie wejdziemy znowu w dyskusję co oznacza link naturalny) i wujek G. nie widzi w takich linkach nic złego.

Jeśli chodzi o sam produkt, to trzeba przyznać, że jest przygotowany dobrze. Oprócz listy 112 blogów z możliwością przefiltrowania ich po tematyce, PR, Citation Flow, Trust Flow, czy informacji kiedy na ile dany blog jest aktywny. Dodatkowo dostaniecie 20 minutowe nagranie o teorii dodawania komentarzy i wszystkim co się z tym wiąże, a także dodatkową instrukcję jak korzystać z listy. Autor listy zaznaczył jednak, że lista przyda się jedynie osobom, które dużo publikują, mają bloga firmowego, a niekoniecznie tylko jedną statyczną, wizytówkę firmy i muszę się z nim zgodzić. Dodam od siebie, że z moich obserwacji nie musi to być blog, może to być sklep (nie dam głowy na jakich skryptach, ale np. Presta) lub jeśli nie blog, to może podlinkujesz w ten sposób jakieś swoje zaplecze?

Już nie raz opisywałem produkty Sławka Gdaka, nigdy nie zawiodłem się na ich jakości. Tym razem jest tak samo, ostatnia lista spełnia moje wymagania i być może Wasze też. Nie pozostaje nic innego jak ją wypróbować.

Giełda linków w Seopilot

Bardzo rzadko mówi się o wydawcach linków w systemach jakimi są Linkolo, Seopilot. U mnie na blogu, może raz wspomniałem o wydawaniu linków, akurat w Seopilot. Bardzo rzadko mówi się o tym, że ktoś uczestniczył w takim systemie i dostał po łapach, bo jak już dostanie, to kaja się przed G licząc na jak najmniejsze straty. Jednak wydawców takich linków jest na prawdę dużo i nadal oni linkują ze swoich witryn zarabiając złotówki, punkty lub inne policzalne dobra.

Dziś po prostu trochę z innej beczki.

Mawia się, że wydawanie linków jest niebezpieczne dla pozycji strony, można dostać filtr. Nic dziwnego, wielkie G walczy jak może z nienaturalnymi linkami. A tak trochę odchodząc od tematu, zawsze zastanawia mnie co jest naturalne? Dawanie rel=”nofollow” przy linku… na pewno nie, nikt kto wstawia naturalnie link na swoją stronę tak nie robi. Nie mówimy tu o pozycjonerach. Nikt kto wstawia naturalnie link, nie zastanawia się, czy daje ten link w swoim artykule raz, czy dwa razy. Nikt kto nie siedzi w branży SEO i wstawia sobie w stopce czy sidebarze linki „polecane strony” zupełnie nie bierze żadnych wytycznych pod uwagę, a przecież robi to naturalnie. To temat na obszerny artykuł. Ale o tym, że wydawanie linków w takich systemach jest niebezpieczne dla SEO mawiało się jeszcze przed pingwinami i innymi zwierzętami na „P”, a systemów od tego czasu powstało więcej. Teraz jeśli chcemy z nich korzystać, pozostaje wybrać ten najbardziej rzetelny i efektywny.

Wracając do tematu, Seopilot, o którym zrobiło się dość głośno mniej więcej dwa lata temu, poczynił przez ten czas wiele zmian, które miały być udogodnieniami nie tylko dla wydawców, ale i dla pozycjonerów. Wprowadzono różne tryby pozycjonowania, oprócz dostępnego na początku automatycznego, wprowadzono półautomatyczny i ręczny. Ten ostatni moim zdaniem trafia w dziesiątkę, jeśli chodzi o dorzucenie kilku linków, o odpowiednich parametrach. Tryb ręczny kilka dni temu został wzbogacony o możliwość wyboru zakupu, prostego, w którym podaje się tylko frazę lub tematykę pozycjonowanej strony, oraz podstawowe statystyki strony lub rozszerzony, czyli ten co do tej pory, z dużą ilością statystyk strony do wyboru. Osobiście brakuje mi wykluczania zakupionych już linków w ramach jednego serwisu, aby nie dochodziło do sytuacji, że frazę A, B i C linkuję z tego samego boxa. Zgłosiłem propozycję do supportu i zobaczymy jak to zadziała, a tu trzeba ich pochwalić, support, pomoc i wdrażanie proponowanych zmian w zespole Seopilota działają bez problemowo.

Jeśli chodzi o wydawców linków, całkiem niedawno wprowadzono nowe szablony boxów, które mają na celu sprawić, że linki „będą bardziej naturalne”, żeby było mniej powtarzalnych, wykrywalnych schematów. Ciężko dziś odnieść się do tematu patrząc na to przez pryzmat wieści ogłoszonych miesiąc temu przez Matta C., że teraz wezmą się za „two Polish link networks” i rzeczywiście ukarane zostały dwa polskie systemy wymiany linków. Patrząc na Seopilot, należy pamiętać, że często oni podkreślają, że są platformą pozwalającą na sprzedaż i kupno ogłoszeń reklamowych, a nie zwyczajnym systemem wymiany linków. Jedno jest pewne, zmiany w tym kierunku w SP mogą pomóc osobom, które postanowiły być wydawcami, jak i korzystać z linków Seopilota do linkowania swojej witryny. Nie sposób też nie wspomnieć o systemie poleconych, czyli program lojalnościowy, pozwalający doliczyć kilka groszy do swojego bilansu, jeśli ktoś zarejestruje się z naszego polecenia.

Ostatnią nowością w systemie jest giełda linków, której do tej pory brakowało. Zdarzało się, że wydawcy narzekali na narzucane z góry ceny i często na duży przesiew przyjmowanych serwisów, co miało jednak dobre skutki patrząc z perspektywy pozycjonera. Przecież im większy przesiew, tym lepszej jakości linki. Dziś można do systemu dodać witrynę, ustalić ceny i wyprzedawać konkretne, na które jest zapotrzebowanie. Dodatkowo istnieje możliwość wyłączenia konkretnej strony ze sprzedaży. Za tym wszystkim idzie za tym prawdopodobnie mniejsza ilość linków na konkretnych witrynach, co zarazem zmniejsza prawdopodobieństwo wykrycia. Cytując za serwisem wprowadzenie giełdy linków pozwoli „kontrolować swój dochód z serwisu”, a także samemu decydować o „ofercie ogłoszeń dla reklamodawców”. Zespół Seopilota planuje w przyszłości wdrożyć możliwość zakupu linków tylko z giełdy, co może znacznie wpłynąć wybór tego systemu przez pozycjonerów, aktualnie tryb ręczny i półautomatyczny pozwalają na kupowanie linków zarówno z giełdy jak i z pozostałych serwisów.

Czy korzystanie z takich linków jest moralne, pozostawiam każdemu do własnej interpretacji. Czy wydawanie takich linków jest bezpieczne? Nikt przecież nie mówi, że wydawcą musi być główna firmowa strona, ta którą się pozycjonuje, może macie jakieś mniejsze strony, na których moglibyście wydawać linki i choćby zdobyć dodatkowe środki na pozycjonowanie. Seopilot robi co może by iść w myśl ostatnich nowinek i trzeba przyznać, że do tej pory z sukcesem. Jedno jest pewne, różne systemy pozwalające na nieco mniej naturalne linkowanie, po ostatnich słowach Matta C. muszą się mocno trzymać, bo trzęsienie ziemi może przyjść znienacka. Nikt nie ma stu procentowej pewności, ale Seopilot moim zdaniem dzięki niektórym rozwiązaniom jest nieco dalej od epicentrum ewentualnych wydarzeń.

O zapleczu, z innego punktu widzenia

Ten post jest po części kierowany do pozycjonerów, ale też osób, które zlecają SEO. Dwa słowa o zapleczu. Może macie duże zaplecze, postawione na SEO hostingu, po piętnaście blogów z tą samą treścią tylko różnymi synonimami. Koszty pozycjonowania Wam rosną znacznie od pewnego czasu, a efektów nie wiele widać?

Spróbujcie podejść do tematu mniej automatycznie, załóżcie dwa, trzy blogi, nawet na zwykłym hostingu (ja polecam Hekko, tani i niezawodny) i piszcie artykuły. Nie bawcie się w synonimy, piszcie po prostu różnie. Wiem, że samemu na pewno ciężko ogarnąć kilka serwisów i jeszcze robić podstawowe czynności zawiązane z SEO, dogadajcie się więc z klientem. Może ma on pracownika, który i tak zajmuje się Facebookiem, Twitterem, więc ogarnięcie jednego wypisu tygodniowo na każdym z tych serwisów nie powinno być problemem. Szczególnie, że nie trzeba pisać elaboratów na poziomie pracy magisterskiej, tylko czasem krótkie, zawsze treściwe, w sam raz dla czytelników notatki, artykuły. Oczywiście klient może powiedzieć „płacę, wymagam” i nie zgodzić się, „rób sobie Pan sam, Pan myśli, że moi pracownicy siedzą i nic nie robią?”. Prawda, są tacy, z którymi nie da się dogadać, umowa była taka i sam musisz robić. OK, masz małą kartę przetargową, przecież pozycjonujesz, ale nie poradzisz, że na ich stronie jest niewiele treści i od lat się nie zmieniła. Jeśli Twój rozmówca jest choć trochę ogarnięty, powinien zrozumieć. Jeśli uda się dopiąć szczegóły współpracy, wszyscy będą zadowoleni.

Swoją drogą, może właściciel firmy ma już kupione domeny, z których nie korzysta, a opłaca bo „są fajne”, a z wykupionego hostingu wykorzystuje zaledwie 5% miejsca? Może nie trzeba się sądzić na wielkie zaplecza. Ukrywanie ich przed klientem oraz innymi pozycjonerami i można zrobić to normalnie i tu pada ulubione słowo Google, naturalnie?

Takie naturalne zaplecze jest chyba najbardziej bezpieczne, jednocześnie może budować markę Twojego klienta. Prawdą jest, że jest to jego zaplecze, jego blogi, fora i zawsze dziękując Ci za współpracę pozostaje mu jego zaplecze, ale tu nie chodzi chyba o kopanie się po kostkach? Jeśli obaj, klient i usługodawca będą rozmawiać, będą w stosunku do siebie szczerzy, nawet chwilowe zawirowania i potknięcia nie powinny zaważyć na dalszej współpracy. A że mimo wszystko, to co zaczyna się, również się kończy, to po zakończeniu tej współpracy, nie musisz żałować tego zaplecza, w końcu to klient włożył w nie swoją pracę i serce, a Ty tylko pomagałeś.

Czy takie zaplecze SEO nie jest lepsze od katalogów, precli, profili i dziesiątek innych wynalazków, gdzie setki pozycjonerów wrzuca po tysiące linków, trochę mniej naturalnie? A Wy jak to widzicie?

Nowe SEO

Trudno nie zauważyć, że pozycjonowanie w ostatnim czasie się zmieniło. Ktoś mądry napisał, że skończyło się pozycjonowanie za grosze i miał rację. Obserwuję nie tylko na swoim doświadczeniu, że wielu klientów liczących do tej pory na tanie pozycjonowanie i szybkie wzrosty, zaczyna wpadać w panikę, jeśli jeszcze nią nie wpadło. Można przeczytać opinie zarówno klientów jak i pozycjonerów, że przez te zmiany, ich biznes stanął w miejscu, jeśli jeszcze nie legł w gruzach.

Piszą do mnie i do moich branżowych znajomych, firmy, ludzie odpowiedzialni za SEO w konkretnej firmie, czy ktoś może im pomóc. Płacili do tej pory jakąś kwotę, byli w topach, dziś ich tani specjaliści nie dają rady. Przecież ja jako właściciel bloga, gość od SEO powinienem im pomóc, najlepiej za te same lub mniejsze pieniądze, które do tej pory płacili „swoim”. Wiele razy muszę tłumaczyć, że dziękuję, postoję. Często polecam kontakt z zaprzyjaźnioną firmą, która może podjąć się nie tylko pozycjonowania, bo nie zawsze o to chodzi, ale przeprowadzić e-konsultacje w tym zakresie.

Można się pokusić o pytanie… Czy nowe podejście Google do wyszukań organicznych, nowa polityka dotycząca SEO, nowe algorytmy, działają w końcu na korzyść, czy nie korzyść klientów? Skoro ktoś spada, to ktoś musi iść w górę, więc dla jednego zmiany są pozytywne, dla drugiego mniej. Jedna firma zapłaci więcej za pozycjonowanie, inna wykupi adwordsy, jeszcze inna będzie cisnęła swojego człowieka, by za te same pieniądze poruszył niebo i ziemię. Czy wielkie G nie przejedzie się na swojej polityce? Raczej nie. Wychodzi na to, że internauta i tak dalej będzie szukał interesujących go tematów w Google, pozostaje więc przystosować się do zmian lub przestać zwracać uwagę na ruch z wyszukiwarek. A teraz wywołam burzę… Nie ukrywajmy, wiele lokalnych, małych firm pozycjonuje się bo ktoś je na to kiedyś namówił. Kiedyś było łatwiej. Być może nigdy nie mierzono przełożenia sukcesu w Google na ilość klientów w tej małej firmie. Dyskusyjną sprawą jest jakość produktów, usług, czy obsługi klienta. Niektórzy o tym zapominają, że marketing, a w tym wypadku pozycjonowanie, to tylko droga do rozgłosu o produktach lub usługach, które jeśli będą lichej jakości i tak nie będą zamawiane. A po co firmie ostro wywalczone top3 na niektóre frazy, jeśli tygodniami nie odpisuje na maile wysłane na adres podany na stronie? Być może te małe firmy powinny zapytać swojego człowieka od SEO co o tym myśli, dać mu podwyżkę, na którą po ostatnich zmianach zasłużył, skupić się na swoim biznesie i dać człowiekowi działać. A wtedy my „ludzie z branży” skupmy się na kilku dobrych, klientach świadomych swojego biznesu, niż na dziesięciu takich, którzy nawet nie rozumieją za co nam płacą i w każdej chwili mogą postanowić zakończyć współpracę.

Seo Guru – wiedza w pigułce

W czerwcu tego roku, po wielu ostatnich zmianach w algorytmie, które dotknęły niejednego pozycjonera, a co za tym idzie dziesiątki firm i firemek, znany wielu osobom Sławek Gdak, bloger prowadzący blog.gdaq.pl uruchomił sprzedaż pewnego kursu. W swoim materiale przedstawiał wiedzę zebraną w jedną, ale co prawda dużą pigułkę. Kurs sprzedawany był wtedy dość krótko. Ze względu na czas sprzedaży i nie ukrywajmy dość wysoką cenę, nie trafił do jakiegoś bardzo szerokiego grona odbiorców. Zakupu dokonały osoby zdeterminowane do działania i znające wartość dotychczasowych produktów Gdaq`a.

Całkiem niedawno odwiedziło nas kolejne zwierzątko na „Pe”, wiele stron poleciało, nie ukrywam, że w niektórych projektach odczułem to na własnej skórze. Strony Sławka trzymały swoje pozycje, co utwierdziło go w przekonaniu, że porady zawarte w materiale Seo Guru (bo tak nazwał ten kurs), mają rację bytu. Ponownie uruchomił sprzedaż. Miałem okazję obejrzeć cały kurs, jednym zdaniem – Gdaq nie zawiódł, przygotował kawał dobrej roboty. Ale do rzeczy.

Seo Guru to ponad 10 godzin materiału video, który pokazuje wszystko od podstaw. Tak, od samych podstaw. Jeśli szukałbym czegoś na podstawie czego miałbym nauczyć się pozycjonowania, Seo Guru byłby punktem na liście „a must see”. Cena kursu może niektórych odstraszyć, ale uwaga, jeśli dodamy wszystkie darmowe porady i przeszukamy Internet w poszukiwaniu list z miejscami, gdzie można zdobyć dobre linki, nauczymy się obsługi niektórych narzędzi, minie tyle czasu, że albo nam się odechce, albo to czego nauczyliśmy się na początku musimy znowu zaktualizować i trwa to wieki. Więc czym jest cena w stosunku do zaoszczędzonego czasu i wiedzy, którą można posiąść w kilka wieczorów?

Przyznaję, że w materiale powiedzmy w połowie nie ma nic co by mnie zaskoczyło, ale pewnie dlatego, że jak większość ludzi w branży staram się być na bieżąco z informacjami. Jednak osoby początkujące znajdą tu kawał genialnego materiału. Pozostała część to omawianie trochę różnych teorii, których działanie zaobserwował Sławek, oraz strategii z których korzysta.

Jak to sam pisze, w roku pingwina zaczął spędzać mniej czasu na zdobywaniu linków, jednocześnie nie spadając jak koledzy z branży, często podnosząc się w efektach wyszukań. Przy tym jak niektórzy spadali z top10 poza pierwszą „50”, jego strony potrafiły awansować nawet do top3. Jednak co byłoby warte takie gadanie, gdybym sam go nie sprawdził, posiadając idealne ku temu warunki – w końcu kilka moich projektów poleciało. Myślę, że w niedalekiej przyszłości przedstawię wyniki na przestrzeni dłuższego czasu, jednak pierwsze efekty już widać. Strona której wejście w top10 spędzało mi sen z powiek w pierwszym półroczu 2013 roku, spadła w październiku na pozycje 25 – 35. W chwili jak zacząłem zapoznawanie się z Seo Guru i wprowadzanie niektórych rozwiązań w życie, niektóre frazy wróciły do top10, inne trzymają się między 11 a 20 pozycją, więc trzeba przyznać, że progres jest i to w dwa tygodnie.

Jak tylko zacząłem oglądać kurs od razu na myśl przyszło mi pytanie retoryczne, czy dalej zamierzasz błądzić po omacku w poszukiwaniu swoich działających strategii SEO, czy wykorzystasz te podane na tacy?

Trzeba przyznać autorowi, że to co napisał na stronie sprzedażowej to prawda, choć początkowo mogło wydawać się zwykłym marketingowym uzupełnieniem oferty:

  • do pojęcia tej wiedzy nie potrzeba jakiegoś specjalnego wykształcenia ani doświadczenia, kursem może zainteresować się zarówno ktoś, kto chce sam pozycjonować swoją stronę, ktoś kogo strona jest pozycjonowana, a chciałby mieć pewność, że nie jest nabijany w butelkę, lub osoby zajmujące się pozycjonowaniem zawodowo,
  • pozycjonowanie to nie czarna magia, to nie są modły w blasku księżyca, ani szczęście lub jego brak – to konkretne metody i strategie, opisane w kursie dość precyzyjnie
Technicznie kurs przygotowany jest dobrze, jakość video jest OK i wszystko wyraźnie widać, jakość dźwięku też OK, choć czasami lekcje różnią się od siebie poziomami – nie przeszkodziło to jednak w oglądaniu / słuchaniu. Nie będę się rozpisywał na temat merytorycznej zawartości kursu, bo nie chcę zdradzać za wiele. Nie czepiam się, wszystko w należytym porządku, godne polecenia, jedyne co bym zmienił, to zbędny opis narzędzia Keyword External Tool, do wyboru słów kluczowych, które było genialne, to fakt, ale faktycznie – było – ponieważ jak przed uruchomieniem pierwszej sprzedaży miało się dobrze, tak dziś zostało zastąpione przez nowe narzędzie, które mogłoby być opisane przez Sławka. Pozostawmy autorowi pole do popisu i możliwość postawienia kropki nad „i” ponieważ kurs jest wciąż aktualizowany o nowe tematy i zagadnienia. Należy wspomnieć, że kurs zaczynał się od 8 czy 9 godzin materiału video, dziś ma już ich ponad 11.

Jeśli Was interesuje SEO Guru, kliknijcie tutaj. Jeśli macie jeszcze jakieś obawy, wspomnę, że Sławek daje gwarancję satysfakcji lub zwrot pieniędzy wydanych na kurs.

Niedługo postaram się opublikować obszerny artykuł na temat spadków i wzrostów po zastosowaniu się do porad Sławka. Trzeba przyznać, że Sławek Gdak wykonał kawał dobrej roboty zbierając przez lata swoje doświadczenie i opisując to co aktualne w swoim kursie. Aktualne, a co ważniejsze przynoszące zamierzony efekt.

Tańczący z filtrami…

Mieliście kiedyś okazję walczyć z filtrem? Udało się z niego wyjść? Szybko i bezboleśnie? Czy też droga ta trwała trochę dłużej i nie należała do najprzyjemniejszych? Ostatnio posypało się dużo filtrów i wiadomości o nienaturalnych linkach, no trzeba było zacząć działać, bo ewidentnie ktoś wziął nas na celownik.

 

Miałem okazję ostatnio wyjść z kilku filtrów. Póki co skutecznie. Trochę to trwało, ale się udało. Porady które można znaleźć czy Forum Webmasterów Google, wytycznych Google, czy w innych miejscach będących momentami propagandową tablicą ogłoszeń jakby pod dyktando samego wielkiego G., niestety na niewiele się zdały, jeśli chcemy do porad podchodzić dosłownie.

 

  • Musiałem pozbyć się nienaturalnych linków – noszzzzzzz, oczywiście z tych tysięcy linków tylko „kilka” było nienaturalnych i weź je teraz znajdź, bo reszta oczywiście naturalna ;-)
  • No i powinienem użyć disavow tool do wykluczenia linków, których nie mogę sam skasować lub prosić o ich skasowanie… bo wszyscy do okoła są chetni kasować linki, szczególnie na jakichś blogach, gdzie w dziesiątkach komentarzy niechcący znalazł się mój link  i nikt nie przyłożył się wcześniej i go nie skasował. Używając disavow oczywiście nie donoszę na złe strony, bo nikt tego nigdzie nie zapisuje i nie wykorzystuje, a wiadomości o nienaturalnych linkach u wielu pozycjonerów, chwilę po uwolnieniu powyższego narzędzia to tylko przypadek :-)
  • Musiałem zadbać o to, aby moja strona spełniała wytyczne wielkiego G. – spełniała, spełnia i będzie spełniać, na tyle na ile oczywiście może…
  • Powinienem zgłosić prośbę o ponowne rozpatrzenie i czekać cierpliwie, modląc się o efekty.

 

Oczywiście wszystko to robiłem i dostawałem odpowiedź, że dalej nie spełniam wymagań i tak dalej i tak dalej. Co więc robić? Postanowiłem po prostu działać, spełniając oczywiście częściowo wymagania, ale nie dając się zwariować.

Pierwsza ważna uwaga, nie pisałem nigdzie na wiadomych forach dla webmasterów moich adresów URL i błagalnych próśb o pomoc w zlikwidowaniu problemu. Nie ujmuję nic temu forum, można z niego się wiele dowiedzieć, ale częsta pyskówka i bezsensowne dyskusje spowodowały, że mam wrażenie, że na moje pytania uzyskałbym takie same odpowiedzi, jakie mogłem sobie sam udzielić, a to przecież nie o to chodzi, nie? Nie mówimy tu o wypucowaniu serwisu do granic niemożliwości, przy okazji rezygnując z jego funkcjonalności, czy co ważniejsze pozycji… tylko zdjęciu filtra w miarę możliwości bez kategorycznych zmian.

Nie pozbyłem się wszystkich linków, które nawet wiedziałem, że są nienaturalne i mogą budzić zastrzeżenia. Dopóki usuwałem i wpisywałem w disavow te, które szczerze powinienem, nic to nie dawało. Metodą prób i błędów więc usunąłem, lub dodałem do disavow tylko te kilka, które wymieniło mi Google w którejś z rzędu wiadomości i kilka im podobnych – na liście linków w GWT miałem kilka innych linków z tej samej domeny, więc i o nie też „zadbałem”.

Postarałem się o aktualne treści, czyli jakiś news, nowe treści na stronach. Niby taka durna rada, ale skoro komuś zależy, to strona musi być aktywna, wykazywać jakieś działania, no i faktycznie miało to sens.

Serwisów nie optymalizowałem, bo były zoptymalizowane. Dodałem tylko rel=”nofollow” do niektórych linków wychodzących, które mogłyby być kolejne na liście, żeby się przyczepić, a nie zależało mi akurat na „dofollow”.

Poprosiłem o ponowne rozpatrzenie, z konta właściciela, wcześniej robiłem to z kont, które miały uprawnienia, tym razem musiał to być właściciel, ładnie się podpisałem i podziękowałem. Jako, że filtry te „odziedziczyłem” po poprzednikach, napisałem prawdę, że „przyszedł nowy, przyszedł lepszy” i sorry Gregory, ale zrobiłem co mogłem.

No i co? I filtry zniknęły po kilku dniach. Teraz pozostaje walka o pozycje.

A Wy jakie macie doświadczenia ze zdejmowaniem filtrów?

Jesień za oknem, Pingwin 2 w wyszukiwarce, coś na pocieszenie…

Krótko i na temat. Nie będę pisał o pogodzie, choć pozostawia wiele do życzenia. Nie będę pisał też o wzlotach i upadkach po zmianach październikowych w algorytmie naszej ulubionej wyszukiwarki. Ale mam coś na pocieszenie, może znowu spóźnię się z newsem, ale lepiej późno niż wcale.

 

Sławek Gdaq zaktualizował swoją Listę Mocnych Katalogów, więc jeśli ktoś ją ma i jest uprawniony do aktualizacji, powinien w te pędy zadbać o aktualizację.  Mało tego, jest to aktualizacja w zasadzie z nazwy, bo Sławek na podstawie starej listy przygotował po prostu ją od nowa, uzupełnił o tematykę katalogów, uzupełnił o takie czynniki jak  Citation Flow, Trust Flow, Page Authority, mozRank, mozTrust. Widziałem, włożona praca godna podziwu :)

Jeśli nie masz jeszcze tej listy, możesz ją zdobyć klikając tutaj.

 

Oprócz zaktualizowanej Sławek przygotował jeszcze jedną rzecz – Seo Guru, obszerny materiał o pozycjonowaniu, do którego dał dostęp przed wakacjami, chociaż wówczas nieliczni mieli okazję z tego skorzystać. Dziś postanowił dać możliwość zapisu na Seo Guru, poczytaj, może to dobry plan na jesienne dni – Seo Guru.

Lista Mocnych Profili znowu DOSTĘPNA!

Pytaliście w komentarzach i mailach, czy wiem kiedy będzie dostępna w sprzedaży Lista Mocnych Profili Gdaq`a. Dziś może już trochę spóźnię się z tym „newsem”, ale od poniedziałku Gdaq ponownie uruchomił sprzedaż. Zaktualizował listę i dodał od siebie bonus. Jak on sam pisze, po kilku miesiącach uległ prośbom i wydał drugą wersję listy efektywniejszą, dorzucił od siebie bonusowe 40 minutowe video w którym m.in. pokazał jak szybko zakładać takie profile o których mowa.

Kto się spóźnił, teraz ma szansę, bo kto wie jak długo będzie dostępne. I to chyba by było na tyle :-)

Link: Lista mocnych profili