Author Archives: Michał

Darmowe video o pozycjonowaniu

Pytaliście ostatnio w komentarzach o Listę Mocnych Profili, której sprzedaż chwilowo została wstrzymana. A tu akurat nadarzyła się okazja by wspomnieć o ciekawym nagraniu autora powyższej listy. Sławek Gdak, nagrał i udostępnił za darmo materiał video z poradami na temat SEO.

Jakiś czas temu Sławek zadał pytanie czytelnikom swojego bloga i subskrybentom newslettera, o czym by się chcieli dowiedzieć i jakie porady video dotyczące SEO miałby dla nich nagrać w przyszłości. Dostał wyczerpujące odpowiedzi, no i stało się, nagrał i udostępnił. Oglądałem i trzeba przyznać, że fajnie jest dostać porcję darmowej wiedzy od kogoś kto się zna na rzeczy.

Nagranie dostępne pod tym linkiem – seo-guru.

Lista Mocnych Profili

Ostatnio na blogu była cisza, jak już zebrałem się do napisania posta, wiele rzeczy poleciało na łeb na szyję. No to jest temat do opisania, zaraz powiecie. Ale wszyscy o tym wtedy pisali, jednemu poleciało wszystko, drugiemu tylko jeden serwis, innym szybko powracało, pozostali wciąż walczą. Więc o czym tu pisać, powielać tematy? Zająłem się poprawą wielu czynników, które miały zapewne wpływ na spadki pozycji, oraz nad poprawą tych, które jeszcze nie spadły, a przecież nie znam dnia ani godziny.

Minęło trochę czasu i na rynku pojawił się nowy produkt Sławka Gdaka, Lista Mocnych Profili, który całokształtem idealnie pasował do tej sytuacji. Wszyscy spadają, a Twoje serwisy nie, inni stoją w miejscu, a Twoje pną się w górę, w dodatku z mniejszym nakładem ilości linków. Klasyka – nie ilość, tylko jakość.

Lista Mocnych Profili to lista ponad 80 serwisów, z wysokim Page Rank i Trust Flow, w których można zamieścić swój link, bardzo często z pożądanym anchorem. Kilka serwisów szczerze mówiąc znałem, ale nie korzystałem z nich pod względem SEO, więc powiedziałem sobie, że spróbuję, a co mi szkodzi.

Sławek zebrał dane i je rzetelnie opisał, wraz z wizualną instrukcją jak się zarejestrować i wstawić link. Co prawda ze dwa razy trafiłem na serwis, w którym prawdopodobnie zmieniła się oprawa graficzna i założenie konta wyglądało odrobinę inaczej, ale to przecież żaden problem.

Mimo, że nie skorzystałem ze wszystkich dostępnych linków, serwisy zaczęły iść w górę po kilku dniach. Muszę przyznać, że krótko czekałem z opublikowaniem tego posta, wciąż czekam na większe wzrosty, ale te które zanotowałem powinny posłużyć jako dobry kąsek dla tych, którzy chcieli by sami na własnych serwisach sprawdzić działanie metody Sławka. Wygląda na to, że ta metoda może faktycznie przynieść wiele dobrego :)

Listę Mocnych Profili można dostać tutaj.

SeoPilot, polecasz system?

Dzisiejszy news będzie krótki i jednocześnie prawdopodobnie będzie gratką dla osób, które współpracują z systemem Seopilot, lub może do tej pory się nad tym zastanawiały i właśnie będą miały ku temu najlepszy argument, aby właśnie zacząć. Jak wiadomo system daje możliwość zarobienia na osobach poleconych, 1%. O czym wspominałem w poprzednich postach dotyczących Seopilota.

Teraz jednak nie będzie to już tylko 1%. Postanowiono zrobić ukłon Nowo Roczny w stronę osób polecających i od każdego pozycjonera zarobimy 5%, no szczerze mówiąc, fajnie jest zarobić pięć razy więcej.
Zapraszam do rejestracji.

Teraz możesz pozycjonować swój serwis, być Wydawcą stron, a także polecać system zarabiając większe kwoty. Więcej o systemie możesz poczytać w moich recenzjach  – SeoPilot opinie. Nie są to najnowsze recenzje, więc może przydałoby się przeprowadzić jakiś kolejny, nowy test? :)

Linkolo – recenzja systemu

Całkiem niedawno odezwali się do mnie administratorzy serwisu Linkolo.pl, czy będę zainteresowany recenzją ich systemu. Długo zastanawiałem się, bo do tej pory z systemów tego typu spodobał mi się tylko jeden, wszystkie pozostałe, albo jak dla mnie, nie nadawały się, albo po prostu sie na nich zawiodłem, co ewidentnie widać na blogu. Po kilku chwilach namysłu, zgodziłem się. Postanowiłem przetestować Linkolo.pl, giełdę linków tekstowych w treści.

Skłamałbym jakbym powiedział, że nie sprawdziłem najpierw opinie innych na temat tego systemu, no i przeważająca ilość recenzji nie miała nic pozytywnego do powiedzenia. Podstawowe pytanie, czy dlatego, że było to dawno, a system miał szansę się zmienić na lepsze, czy na prawdę coś może być na rzeczy i będę autorem kolejnego niepochlebnego wpisu. Jak się jednak okazało, nie musiałem sie długo nad tym zastanawiać, system zadziałał i nie miałem do niego większych zastrzeżeń.
Muszę zastrzec, że sprawdzałem system jako pozycjoner i do tego się będę odnosił, chociaż dodałem też chwilowo swój serwis, aby zobaczyć jak działa ten system. Jeśli pisałbym recenzję jako wydawca, nie był bym pewnie specjalnie zadowolony z wyników, ale być może za drogo ustaliłem ceny na swoim serwisie, poza tym nie skupiłem się na systemie jako Wydawca, tylko jako Pozycjoner. Czas na zabawę w Wydawcę będę miał do woli teraz :-)
Od razu do efektów
Pozycjonowałem dwa serwisy. Pierwszy tydzień nie przyniósł nic dobrego, więc zabawa potrwała jeszcze drugi tydzień, po dwóch tygodniach zaobserwowałem efekty, a zarazem wyzerowane konto, uznałem to, za najlepszy moment do podsumowania testu.
Serwis A. – mało treści, młody serwis, mocno pozycjonowany, duża konkurencja, pozycjonowany na różne sposoby, ciężki orzech do zgryzienia, branża przemysł
fraza A1. bardzo duża konkurencja – 21 pozycja -> po zakończeniu testu pozycja 18
fraza A2. duża konkurencja – 26 pozycja -> po zakończeniu testu pozycja 24
fraza A3. duża konkurencja – pozycja 21 -> po zakończeniu testu pozycja 12

Serwis B. – bogaty w treści, wiekowy serwis, nigdy nie pozycjonowany jakoś specjalnie niczym innym, niż ręcznym zdobywaniem linków, czy katalogowaniem, branża edukacja
fraza B1. – mała konkurencja – 91 pozycja -> po zakończeniu testu pozycja 24
fraza B2. – mała konkurencja – 7 pozycja -> po zakończeniu testu pozycja 1

Jak widać, system dał sobie radę, ale najlepiej z serwisem B, tym, który do tej pory był mało pozycjonowany, a konkurencja była praktycznie zerowa, a treści na stronie może pozazdrościć nie jeden właściciel innych witryn. Z serwisem A już nie było tak kolorowo, niewielkie wzrosty. Tydzień po zaprzestaniu pozycjonowania oba serwisy spadły, co było do przewidzenia, w końcu dostajemy to, za co płacimy, a jak ktoś zapomni, spóźni się, to gapowe się płaci.

Kilka słów o systemie.
Jak wygląda praca z systemem? Tutaj niestety muszę trochę powielić opinię, początkowo ciężko. Kilkukrotnie, mimo, że nie chciałem monitorować frazy, tylko ją pozycjonować, system sam zaczął ją monitorować (początkowo wydawało mi się, że nie jest to za darmo, ale myliłem się – o czym poniżej), wyłączałem monitorowanie i OK, już nie monitorowało, ale z początku się trochę pogubiłem. Jednak po pewnym czasie już było wiadomo co gdzie trzeba kliknąć, żeby pozycjonować sobie jakiś serwis, jakąś tam frazę. Jeśli chodzi o kwestię monitorowania pozycji, to okazało się, że frazy, które pozycjonuję, monitorowane są za darmo, płaci się tylko za monitoring dodatkowych słów kluczowych. Pozostała wówczas kwestia ustalenia kosztów jakie chcemy wkładać w linki dla danego serwisu. Trochę bardziej męczące jest wyłączanie kampanii, czy danych fraz, nie udało mi się skorzystać z zaznaczenia checkboxów i skasowania wszystkiego, może to kwestia przeglądarki, ale nie zastanawiałem się długo, kasowałem ręcznie wszystko, było tego kilka sztuk, więc nie bolało. Gorzej jakby ktoś miał ręcznie deaktywować lub usunąć kilkadziesiąt pozycji.

Z tego co zdążyłem się zorientować, linki mogą „kupować się same” lub można skorzystać z wyszukiwarki, do czego, szczerze mówiąc, zabrałem się na prawdę pod sam koniec testu i trochę żałuję, że tak późno. Bo zamiast wydawać X punktów na automat, mogłem zrobić to rozsądniej, ręcznie. Można wybrać frazę, kampanię, odpowiednio tanią lub drogą stronę, o najlepszych dla nas cechach, które akurat nas interesują (PR, backlinks, link w treści, link w boksie) i ustalić czas publikacji. Póki co są lekkie tendencje wzrostowe.

Krótko mówiąc Linkolo nie powala na kolana, ale po zapoznaniu się z funkcjonalnością, może być ciekawą i niedrogą alternatywą. Szczerze mówiąc, trzeba mieć chwilę, którą należy poświęcić na ten system i po prostu chcieć go polubić, a sam system działa bez zarzutów.

Test SeoPilota, wnioski po dwumiesięcznym, praktycznym teście

SeoPilota nie muszę przedstawiać, pisałem już o nim kilka razy na blogu, z reguły pozytywnie, wszelkie moje uwagi, były najwidoczniej przez kogoś przeczytane, bo system zaczął się zmieniać. Zmieniał, zmieniał i pozmieniał. Zostałem wówczas poproszony o kolejny test i recenzję, dostałem budżet na projekty testowe i dwa miesiące na test. Więc zabrałem się do roboty.

 

Szczerze mogłem czasami o tym zapomnieć, bo wszystko w SeoPilocie może działać w trybie automatycznym i jedyne do czego na bank trzeba się przyłożyć i nikt za nas tego nie zrobi, to uruchomienie projektów.

 

Projekty
Dodałem sześć projektów testowych i na każdy z nich miałem określony budżet, jeśli się bym w budżecie nie zmieścił, projekty zostałyby wyłączone, więc miałem odzwierciedlenie  rzeczywistości, musiałem sensownie gospodarować kasą, a co za tym idzie, mimo pełnej automatyzacji SeoPilota, doglądać co się dzieje w moich projektach, a to głównie ze względu na sposób rozliczeń, o którym napiszę poniżej.

 

 

Pierwsza rzecz która mnie drażniła…
Pojawiła się, właśnie w tym oto momencie, przy uruchamianiu projektów. Wcześniej nie zwracałem na to uwagi, bo miałem jeden projekt, może dwa, kilka słów. Tutaj, przy kilku projektach, po kilku frazach na projekt, strasznie uciążliwe stało się dodawanie tekstu do „reklam” prezentowanych w boksach. Otóż w wielu przypadkach system podpowiada mi 20 przykładowych tekstów, ale są momentami tak niepasujące do danego serwisu, że pozostaje to zmienić. Wcześniej skasowanie każdego tekstu, było mocno utrudnione, przez każdorazowe potwierdzanie i przeładowanie strony. Kiedy to tylko zgłosiłem do supportu, dodano checkboxy, pozwalające masowo usuwać generowane teksty do boksów, opcja przydatna. Edycja też czasem jest uciążliwa, kiedy okazuje się, że trzeba wyedytować 80% treści każdego boksa, ale skoro pojawiła się opcja masowego usuwania, po prostu można usunąć i dodać nowe. Zastanawia mnie czy ktokolwiek korzysta z tych automatycznie generowanych treści, czy może wszyscy i tylko ja widzę w tym problem.

 

Więcej
Chyba poza tą drobnostką, która została dość szybko naprawiona, więcej uciążliwych rzeczy nie zauważyłem. SeoPilot pod względem użyteczności działa bez zarzutów i na bank lepiej jak przy poprzednich testach. Jest narzędziem intuicyjnym i z tego co widzę, powinien poradzić sobie z nim nawet osoba mniej zaawansowana informatycznie. Przygotowano dobrą instrukcję obsługi, a support odpowiada na każde, nawet te najgłupsze pytanie. Programiści SeoPilota są gotowi na wprowadzanie wielu zmian, jeśli się okazuje, że coś źle działa, czego miałem przykład w wypadku usuwania treści boksów.

 

Rozliczanie za frazy
Wprowadzono jedną ważną zmianę, metody rozliczania. Bardzo ciekawe, chociaż czasami zauważałem ich mankamenty. Kwota 16zł za pierwszy miesiąc, do momentu osiągnięcia top10, pozwala na w miarę niedrogie zapoznanie się z systemem, sprawdzenie jego efektywności, oraz koszt swojej kampanii. Jeśli po miesiącu nie ma top10, płacimy 42zł za każdy kolejny miesiąc do momentu osiągnięcia top10. A co jeśli osiągniemy? Płacimy tyle ile wyliczono nam z płatności za „reklamy” (linki), lub 99zł, jeśli nasza kwota przekroczyłaby tą wartość. Do tej pory wszystko OK, ale tu się zaczynają czasem kwestie dyskusyjne, jak dla mnie. Jeśli byliśmy w top10 i już zaczęliśmy płacić 99zł i wtedy spadliśmy, to dalej płacimy 99zł, a gdybyśmy nigdy nie weszli, płacilibyśmy 42zł, ale fakt jest faktem, trzeba opłacać „reklamy” już zlecone, a system w tej cenie zdobywa kolejne… Należy też mieć na uwadze, że jeśli drugi raz dodamy projekt, który już gdzieś był dodany (być może przez nas), to nie dostaniemy preferencyjnych cen. Mimo kilku zastrzeżeń podczas moich testów, a fraz i kwot miałem na prawdę dużo, uważam, że takie metody rozliczeń mają prawo się sprawdzać.

 


 

 

Tryby pracy
Kolejną nowością w stosunku do poprzednich recenzji jest kilka trybów pracy, automatyczny, gdzie w zasadzie dodajemy projekty, wpłacamy kasę (lub jeśli zarabiamy na swoich serwisach to już wpłacać nie musimy) i nie musimy nic robić, samo działa. Oraz tryb półautomatyczny i ręczny. W tryb ręczny szybko wrzuciłem frazę która kosztowała mnie 12zł i osiągnęła top1, długo się tam utrzymywała, a nowe reklamy się nie wykupowały, jak spadłem, mogłem wkupić wybrane linki i czekać na skok. Półautomatyczny działa podobnie, tylko sam wybiera po skasowaniu linki (chyba, że odznaczymy opcję „Zamień na analogiczne”, to wówczas możemy kasować i nie zdobywać kolejnych). Trzeba uważać, bo jak się własnie nie zaznaczy tej opcji, to zostaniemy naliczeni za zakup kolejnych linków, których możemy tak na prawdę nie chcieć. Ciężko powiedzieć, czy to wada, raczej moje niedopatrzenie i nieuwaga, które więcej się nie powtórzyły.

 

Efekty
Muszę przyznać, że efekty są, dla dodanych projektów przedstawiam poniżej. W większości wypadków wzrosty i wejście w top10, w wielu wypadkach na pozycji 9-10 się zatrzymuje, ale biorąc pod uwagę punkty wyjściowe, uważam to za dobry efekt.

 

Serwis1 – branża techniczna, serwis 3-5 lat, aktualizowany
frazaA, mała konkurencja  – poza top100 – aktualnie pozycja 5
frazaB, duża konkurencja,  jednowyrazowa, ogólna – poza top100 – aktualnie pozycja 56
frazaC, średnia konkurencja, jednowyrazowa  – pozycja 15 – aktualnie pozycja 2
frazaD, średnia konkurencja, jednowyrazowa  – pozycja 23 – aktualnie pozycja 3
frazaE, duża konkurencja  – poza 100 – aktualnie pozycja 5

Serwis2 – branża marketing, serwis młody, strona ofertowa, słabe treści
frazaA, średnia konkurencja, jednowyrazowa – pozycja39 – aktualnie 10
frazaB, średnia konkurencja – pozycja 33 – aktualnie 10
frazaC, średnia konkurencja, jednowyrazowa – poza top100 – aktualnie 12

Serwis3 – branża techniczna, serwis 2-3 lata, strona ofertowa, słabe treści
frazaA, duża konkurencja – poza top100 – aktualnie 4

Serwis 4 – branża techniczna, serwis dość młody, strona ofertowa
frazaA, średnia konkurencja – poza top100 – aktualnie 17
frazaB, średnia konkurencja – poza top100 – aktualnie 9
frazaC, średnia konkurencja – poza top100 – aktualnie 9

Serwis5 – branża przemysł, młody serwis, strona wizytówka
frazaA, duża konkurencja, jednowyrazowa, ogólna – poza top100 – aktualnie 8
frazaB, duża konkurencja – pozycja 13 – aktualnie 3
frazaC, duża konkurencja, lokalna – pozycja 6 – aktualnie 1
frazaD, duża konkurencja – pozycja 25 – aktualnie 8

Serwis6 – branża moda, serwis 3-4 lata, sklep, w większości treści bliźniaczo podobne do treści producenta
frazaA, średnia konkurencja – poza top100 – aktualnie 5
frazaB, średnia konkurencja – poza top100 – aktualnie 4
frazaC, średnia konkurencja – poza top100 – aktualnie 5

 

Ogólne wrażenie
Jest dobrze, lepiej niż poprzednio, SeoPilot działa jak powinien. Nie pieję z zachwytu, widzę wady i zalety tego systemu, ale mogę go polecić osobom, które mają pojęcie, że w myśl wytycznych Google „płatne reklamy, przenoszące moc PageRank`u” mogą zaszkodzić witrynie… Swoją drogą jaki sens ma takie tłumaczenie, kiedy PageRank już w zasadzie przestaje mieć znaczenie w pozycji strony? Pytanie retoryczne….. :-)

Tak czy inaczej, SeoPilot działa. Oprócz SeoPilota dla pozycjonera, warto wspomnieć też o SeoPilocie dla Wydawcy, ale myślę, że to już nie moja działka, jest kilka rzeczy które mi jako Wydawcy się nie podobają, ale powinny mi się podobać jako Pozycjonerowi. Dodawanie projektów być może w przyszłości zostanie poprawione, kwestie rozliczeń prawdopodobnie już tak zostaną, ale uważam, że nadal mogę z czystym sumieniem polecać SeoPilota.

Prywatne precle – wyniki testu po 3 miesiącach

W lipcu dostałem możliwość sprawdzenia mocy 400 prywatnych precli. Długo czekałem z opublikowaniem wyników, a to z dwóch powodów, pierwszy, to fakt, że dziwnym zbiegiem okoliczności wszystkie domeny z zaplecza dostały podobno bana w Google, więc budowanie zaplecza musiało się zacząć od nowa. Drugim powodem było długie oczekiwanie na wyniki, na które w zasadzie tylko po części się doczekałem.

 

Poniżej przedstawiam krótko wyniki z przypomnieniem o jakie serwisy i frazy chodziło.

 

serwisA – serwis hobbystyczny z branży komputerowej, często aktualizowany, dotychczas poniższe frazy wielokrotnie pozycjonowane, ze skutkiem, duża konkurencja

fraza1a – 8mln wyników, średnia konkurencja, (w lipcu pozycja 8) – aktualnie 8, bez zmian
fraza2a – 8mln wyników, średnia konkurencja, (w lipcu pozycja 5) – aktualnie 7, drobny spadek
fraza3a – 3mln wyników, średnia konkurencja, (w lipcu pozycja 4) –  aktualnie 5, drobny spadek
fraza4a – mniej jak 500tys wyników, mała konkurencja, (w lipcu poza top50 ) – aktualnie 5, wzrost
fraza5a – 3mln wyników, średnia konkurencja, (w lipcu miejsce 3) – aktualnie 2, wzrost
Po zaprzestaniu pozycjonowania, pozycje pospadały o 2-7 oczek, chcę sprawdzić, czy uda się wrócić do top1-3 i w jakim czasie.

 

serwisB – serwis już chwile istnieje w sieci, długo linkowany, ale od kwartału ani drgnie, branża turystyczna, w miarę niska konkurencja.
fraza1B – poniżej 500tys wyników (w lipcu 14 miejsce) – aktualnie miejsce 8, wzrost
fraza2B – poniżej lokalna 500tys wyników (w lipcu 8 miejsce) – aktualnie miejsce 8, bez zmian
Chcę zobaczyć, czy rzeczywiście rzetelnie przygotowane zaplecze jest w stanie ruszyć coś, czego nic od kwartału nie rusza.

 

serwisC – młody serwis, dotychczas trochę linkowany, branża „przemysł”. Duża konkurencja, żadna z poniższych fraz nie jest w top50.
fraza1C – jednowyrazowa, bardzo ogólna, 6mln wyników, bardzo duża konkurencja (w lipcu poza 100)aktualnie 48
fraza2C – konkurencja duża, 2mln wyników  (w lipcu poza 100) – aktualnie 12
fraza3C – konkurencja średnia, 1,5mln wyników (w lipcu poza 100) – aktualnie 41
Tutaj chce się mocno przebić w zróżnicowanej konkurencji i sprawdzić, czy te prywatne precle są rzeczywiście tak mocne.

 

Jak widać, szału nie ma, ale wzrosty są. Długi czas oczekiwania i zmiany w algorytmie Google mogą być tutaj wskaźnikami powodującymi drobne odchylenia statystyczne. Być może byłoby lepiej… być może gorzej… Ale wiemy jak jest – ruszyła fraza, która ruszyć nie chciała mimo wcześniejszych usilnych prób, młody serwis w mocno konkurencyjnej branży niewiele zdziałał, ale co prawda frazy pojawiły się na pozycjach między 10 a 50. Pierwszy serwis natomiast, najstarszy, najlepszej jakości, zanotował zarówno drobne spadki jak i wzrosty. Żaden z powyższych serwisów nie ucierpiał specjalnie przez ostatni update algorytmu Google.

 

Jakie z tego wnioski? Pierwszy, zawsze szkoda tracić zaplecze, być może gdyby nie to, mielibyśmy jasną sprawę dużo wcześniej. Drugi, w zasadzie za niewielką kwotę możemy zdobyć w miarę wartościowe linki, które zaszkodzić nie zaszkodzą, więc może warto?

Pogromca mitów SEO, lub coś na ten wzór

Pozycjonowanie to zdobywanie linków systemami wymiany linków i klikanie w swoje wyniki w Google, aby być wyżej. O! Dodatkowo trzeba mieć na uwadze, że pozycjonowanie to praca, którą może zająć się każda podupadająca firma marketingowa, żeby się dźwignąć finansowo i stanąć na piedestale branży, pracując 15min tygodniowo, bo po co więcej? O! Słyszeliście kiedyś takie niebywałe rzeczy? Najgorsze, że spotykam się z ludźmi, którzy chyba na prawdę uważają, że wiele tzw. mitów to jednak prawda, a ja ich (w ich mniemaniu) oszukuję mówiąc, że jest inaczej.

Postanowiłem więc napisać coś, co może nie obali kilka mitów, ale je napiętnuje, przez co może przestaną kiedyś istnieć. A co tam, czasem można napisać coś w tonie żartu :-)

 

Mit 1. Pozycjonowanie zrobi się samo.

Oczywiście, wracam do domu, mówię sobie w drzwiach, że właśnie mają się pozycjonować strony, włączam komputer, idę w międzyczasie założyć flanelową koszulę, wkładam ją w spodnie, bo tak się lepiej pozycjonuje, zmieniam okulary na takie w których Google jak mnie zobaczy, stwierdzi, że ma do czynienia z prawdziwym informatykiem. Jak tylko wracam do komputera, strony są już wypozycjonowane. Dosłownie 5min dziennie podczas włączania komputera, ot co. Dzięki temu mam czas na wypisywanie niestworzonych rzeczy na blogu i w swoim darmowym kursie, o czym zaraz napiszę więcej.

 

Mit 2. Aby podskoczyć wyżej w wynikach będę klikał w swoje linki w Google

Nie uwierzycie ale spotkałem się z takim przekonaniem kilkukrotnie. „Wyszukam swoją stronę, znajdę na 30-stym miejscu i jak będę klikał w nią, to wejdę na pierwszą stronę”, ależ oczywiście, przy włączonej historii online dla danego konta Google czy komputera… a ile razy słyszałem, że ktoś już nie chce pozycjonować bo sam sobie poradził… a później, że ktoś nagle spadł z pierwszej strony, jak usiadł i sprawdził pozycje w innym miejscu niż zwykle. Ktoś musiał tym osobom sprzedać taką bajkę jakiś czas temu, rok, dwa, pięć lat temu i to się tak zakorzeniło, że stało się kolejną mitologiczną metodą na pozycjonowanie tanim kosztem, bez potrzeby konsultowania z ekspertem, a co dopiero wynajmowaniem pozycjonera.

 

Mit 3. Na serwisie aukcyjnym mogę kupić za 30zł usługę pozycjonowania, Twoja cena jest za duża!

Tiaaaa, kupuj. Dwa razy, bo tanio. Na serwisie aukcyjnym sprzedającym produkty, nie kupimy usługi pozycjonowania. Nie mówię tu o serwisach z ofertami pracy, czy usług, tylko o zwyczajnym serwisie gdzie można kupić spodnie, koszulkę i płyty cd. Taki, w którym czytamy opis produktu, oparty dobrze o zasady NLP, „Można przeglądać Internet w poszukiwaniu najtańszej oferty, jednocześnie uświadamiając sobie, że mój produkt jest najlepszy” i klikamy „Kupuję”. Człowiek wykona nam dodawanie do kilkuset katalogów w ciągu dwóch, trzech dni, wyśle nam raport, albo i nie. Nie dyskutujmy tu z sensem katalogowania, czy outsource`ingiem katalogowania, tylko z myleniem pojęć „zapłacę 30zł za pozycjonowanie wszystkich moich fraz”.

 

Mit 4. Jeśli ktoś daje mi wiedzę za darmo to na pewno chce mnie naciągnąć!

W sieci jest dużo darmowych kursów, jak na przykład mój darmowy kurs pozycjonowania, czy Gdaka. Nie zawsze spełniają one oczekiwania wszystkich. Wiele osób życzyło by sobie na talerzu, jak krok po kroku wypozycjonować swoją stronę i oczywiście na tym zaoszczędzić. Często ludzie wymagają od takich kursów treści jak z kursów, czy innych pozycji płatnych, takich jak ten ebook Gdaka opisany tutaj (Pozycjonowanie krok po kroku)… albo jeszcze więcej. A co z blogami z których też można się wiele dowiedzieć za darmo? Spotkałem się z opinią, że skoro ktoś daje coś za darmo, to na pewno zaraz wyciągnie łapę po kasę, albo będzie spamował mnie mailami z viagrą, lub zaraz sprzeda mój e-mail jakiemuś spamerowi, natomiast blogerzy piszą po to żeby mącić w głowie swoim klientom i wykorzystywać to zamotanie, żeby wyciągać z klienta ostatnie grosze. Otóż jak wiadomo, każdy ma swój powód dzielenia się z innymi informacjami za darmo, jedni chcą budować swój wizerunek eksperta, inni budować listę klientów dla swojej firmy, jeszcze inni być może budować dochód pasywny. Pozostawię to bez dalszego komentarza, aby namieszać tym, którym muszę namieszać w głowie…

 

Mit 5. Pozycjonowanie to naciąganie

Jak się nieodpowiednio trafi, to pewnie tak. Myślę, że pomocny może tu być wpis na blogu SEO Profi „Jak wybrać dobrą firmę pozycjonującą…„. Często przez krętactwo kilku jednostek, cierpi opinia ogółu i tutaj chyba jest to dość widoczne. Czasami jednak złą opinię, nawet dobrego pozycjonera, może wystawić…. nie znający się na temacie klient „Bo przecież miałem być w top10, a mi od dwóch dni strona ani drgnęła…”, a to temat stary jak świat.

 

Więcej mitów?

Na pewno się znajdzie, teraz sobie nawet myślę, że wypisałbym kolejne pięć, ale może zostawię to na kiedyś w przyszłości. Myślę, że każdy z Was kiedyś się spotkał z rozmówcą, który miał swoje teorie na temat SEO. Napiszcie w komentarzu :-)

 

SeoAdder (Adder8) – recenzja automatu do katalogowania

Po ostatniej fali kilku recenzji, które zaczęły się od testu półautomatu do katalogowania SemiAdder, dostałem propozycję przetestowania i opisania automatu tej samej firmy, o  nazwie SeoAdder (inaczej mówiąc Adder8). Program do pozycjonowania, który choćby dla samej kwestii zautomatyzowania procedury pozycjonowania, warto wziąć na warsztat.

Zacznę od początku, czyli najważniejszego, ustawienia projektu. Później to już z górki. Ustalamy sobie czy jesteśmy mniej lub bardziej zaawansowaną informatycznie jednostką, wpisujemy nazwę, adres, opis i tak dalej. Czyli wszystko co będzie niezbędne systemowi, żeby zacząć zdobywać linki do Twojej strony. Przy dodawaniu opisu, czy też treści do precli, możemy skorzystać z funkcji „znajdź synonim”, która przyznam szczerze początkowo nie znalazła synonimu dla dziesięciu podanych przezemnie słów i ją sobie darowałem. Później korciło mnie jeszcze kilka razy sprawdzić synonim i szło już lepiej, znajdował nawet po kilka, ale i tak uzupełniałem wszystko ręcznie i szło mi gładko.

 Program do pozycjonowania

Foto. Ilustracja ze strony producenta.

Dodany projekt jest monitorowany, wpisy automatycznie pingowane i przyznam szczerze, że w pewnym momencie, zabiegany, zapomniałem o tym, że te linki przecież w między czasie się dodają. Zajrzałem do programu i moim oczom ukazał się raport z dodawania, powiedzmy, że 70/100 wpisów się udała, pozostałe to nierozpoznany token graficzny (dosłownie 10-15%), lub nie spełnione warunki (20-25%, raczej z mojej winy, np. brak kategorii do dodania, co można poprawić i wynik błędów zmniejszyć np. do 10%). Spodziewałem się wyniku poniżej 50/100, więc tu miłe zaskoczenie. Jak na możliwość chwilowego zapomnienia o projekcie, uważam to za dobry wynik. Początkowo nie zauważyłem możliwości poprawienia ręcznie wpisu, który się nie udał, ale taka opcja jest, choć nie zawsze uda się poprawić (np. czasem przy nieudanym odczycie tokena, czytamy taki komunikat, trzeba kliknąć „wróć” i niestety wracamy, ale nie do katalogu, tylko z powrotem do Adder8, zapewne link powrótu oparty jest o historię przeglądarki i to wina w tym wypadku typu katalogu), ale wiele wpisów mimo to da się ponowić.

 

Program podpowiada jakie długości powinny mieć artykuły, opisy, tytuły. W pewnym momencie to trochę doskwiera, bo ja chcę tytuł jedno, dwu wyrazowy, 10 znaków, 15… no i świeci mi się na czerwono, że nie spełniam warunków. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby taką konfigurację zapisać, nie zważając na ostrzeżenia. Z drugiej strony jest to przydatne, bo po co mamy tracić dziesiątki wpisów, tylko dlatego, że opis ma 10 znaków za mało.
Co do wyników, pozycji w kontekscie zdobywania linków Adder8, nie mogę się wypowiedzieć, pozycje poszły do góry, ale czy jest to zasługa zmian w algorytmie Google, naturalnego linkowania, czy też dobrej jakości contentu, ciężko powiedzieć:-) Wiadomo, że nowe linki podnoszą wartość serwisu dla Google, więc nie dyskutujmy tu z efektem zdobywania linków, tylko właśnie z ich zdobyciem, które szło bez problemu i jestem miło zaskoczony.
Na uwagę zasługuje Strefa SEM, o której reklamy milczą. Wszędzie gdzie widać reklamę Addera8, lub jakiś wpis na blogu, to SeoAdder jest przedstawiany jako program do pozycjonowania, zdobywania linków, katalogowania. Natomiast dostępne są tu także kurs e-marketingu, preferencyjna rejestracja w serwisie kupujących/sprzedającym linki, czy też narzędzia do Adwords, których nie testowałem, ale także narzędzia SEO, na które skusiłem się zerknąć. Narzędzie do sprawdzania pozycji w Google, które co prawda trochę mnie oszukało, ale zliczając map, które ukazują się w wynikach, to faktycznie numer pozycji mniej więcej by się zgadzał (ale nie skupiałem się na tej funkcji). Dochodzą do tego narzędzie do tworzenia map stron, do pingowania, czy też walidacji stron. Wszystkich trochę poużywałem, fakt, wszystko w jednym miejscu, przydatne i nie mam raczej zastrzeżeń.

 

W bazie znajduje się na dzień dzisiejszy ponad 4000 katalogów/precli czy też for phpBB. Po dłuższym grzebaniu w Adderze8 można znaleźć opcje zarządzania katalogami, ich dodawanie ręczne, lub automatyczne, usuwanie. Początkowo bardzo brakowało mi, możliwości przefiltrowania precli czy katalogów po PageRanku. Dowolnie można ustawić, żeby projekt korzystał tylko z precli, lub tylko z katalogów, lub z jednego i drugiego, można dodawać do katalogów postawionych na danym skrypcie, ale brakuje mi tego PR. Tak było przed aktualizacją, jak tylko zapytałem o ta funkcję support (który działa sprawnie i szybko), dostałem informację, że funkcja zostanie wprowadzona na dniach… i została. Jest dostępna co prawda w zakresie aktualizacji niestabilnej i niestety nie do końca działa tak jak powinna (wciąż nad tym pracują), ale być może niektórych zadowoli.

 

Na koniec napiszę, że z Addera8 można korzystać na serwerze producenta, ale także można zainstalować go u siebie. Chwilę korzystałem z wypożyczonego hostingu dla Adder8, nie miałem zastrzeżeń. Ale także z instalacją u siebie nie miałem żadnego problemu i raczej nikt nie powinien mieć. Na stronie producenta można znaleźć dokumentację, która to ułatwi.
SeoAdder wydaje się być dobrym automatem do katalogowania czy też do dodawania do precli. Poza kilkoma drobnostkami, które gdzieś tam z czasem przestają tak bardzo doskwierać, nie ma rażących błędów. Jak przy porównywaniu półautomatów SemiAdder tej samej firmy nie wypadł idealniej, tak muszę przyznać, że Adder8 nadrabia i polecam wszystkim (szczególnie zabieganym) pozycjonerom zarówno amatorom jak i profesjonalistom, którzy nie muszą się przy danym projekcie skupiać na zdobywaniu specyficznych wpisów.